piątek, 9 lutego 2018

Żeby się tak chciało jak się nie chce...

Każdego wieczoru przed zaśnięciem, robię rachunek sumienia co zrobione a co nie. I obiecuję sobie że następnego dnia to zrobię .I przychodzi kolejny dzień i okazuje  się, że albo czasu gdzieś brakło, albo chęci nie było, bądź też jeszcze inne albo...
Mija więc kolejny dzień w archipelagu codzienności  i nawet ze wpisem ogarnąć się było trudno. Życie przez palce przecieka, a człowiek wciąż czeka na lepsze jutro jakby sobie lepszego dzisiaj nie mógł zasponsorować, od tak sobie. Bo w tym naszym życiu nie żyjemy dniem dzisiejszym tylko jutrem.
Jutro będzie lepiej, jutro pojadę na wakacje, jutro pobawię się z dziećmi.

A co z dzisiaj? Dzisiaj nie mam ochoty, dzisiaj jestem znudzona bo marzę przecież o tym lepszym jutrze...